hospicjum :)
jak ja kocham hospicjum!
uwielbiam tam przychodzić i opiekować się ludźmi.
nie wiem czy tu o tym pisałam, na wszelki wypadek zrobię to teraz :)
co tydzień w soboty około 12.30, chodzę jako wolontariusz, na hospicjum do szpitala, na oddział medycyny paliatywnej.
są tam więc osoby, które nie mają szans na wyzdrowienie...
praca ta jest często przygnębiająca...
jednego tygodnia widzę osobę, która wygląda na najzdrowszą na świecie, a po tygodniu niestety jej stan jest okropnie zły...
na szczęście nie spotkałam się jeszcze ze śmiercią na tym oddziale, wszyscy jakoś się trzymają.
mam nadzieje, że jeszcze długo tak pozostanie, bo przywiązałam się do tych ludzi i to bardzo.
traktuje ich poniekąd jako moją rodzinę.
co tam robię? szczerze mówiąc to wszystko na co mam ochotę. Do niczego mnie nikt nie zmusza.
Mogę kogoś karmić, przewijać, posprzątać, pozmywać, pomóc w jakiejś czynności, poczytać, czy po prostu porozmawiać.
Staram się by osoby te były po prostu szczęśliwe i mogły się choć raz uśmiechnąć.
Jeśli ktoś zastanawiał się kiedyś nad pójściem właśnie taką drogą to zdecydowanie POLECAM!
bo mimo tego, że praca ta jest ciężka, bo często ciężko patrzeć na czyjeś cierpienie lub rozstać się z kimś...
to zawsze gdy stamtąd wracam mój poziom zadowolenia, szczęścia i uśmiechu na twarzy sięga zenitu :)
bez problemu mogę się tam wyciszyć i zapomnieć o własnych zmartwieniach.
wszyscy są dla siebie sympatyczni, mili i pomocni. lekarze, pielęgniarki, sprzątaczki, chorzy, psychologowie, księża, fizjoterapeuci, no i my - wolontariusze.
wiem, że będę tam uczęszczać tak długo jak tylko będę mogła.
 |
| stare zdjęcie Kościoła połączonego ze szpitalem, do którego chodzę :) |
|