czwartek, 29 listopada 2012

Marzenia...

proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę!
obym kiedyś wyjechała do Afryki!
bardzo bardzo proszę!!!







i uwielbiam KINGĘ CHOSZCZ!
cudowna kobieta...
polecam jej książkę!
"Moja Afryka"
<3


życzę wszystkim, aby Wasze marzenia też się spełniły!


wtorek, 27 listopada 2012

'Chroniczny brak satysfakcji...' 


 nie wiem czego chce, ale wiem czego nie chce.
mimo wszystko nadal szukam... z pewnością tego czego nie chce.



robił jeden z moich ulubionych fotografów tego miejsca ;))

niedziela, 25 listopada 2012

siesiesiemka :))

niedziela jak to niedzielaaa.
wszystko takie spokojne, nic się nie dzieje, a na ulicach pustki.
marze już o świętach... ahhh...
o choince, zapachu mandarynek, moich ulubionych imbirowych ciasteczkach,
wskakiwaniu mojego kociaka na choinkę, puszystym białym śniegu za oknem!
marzę o tej atmosferze, czapkach mikołaja, za spotkaniem z rodziną..
jacie jacie jacie! teraz chce tego jeszcze mocniej niż 5 minut temu! :)



ale jeszcze tylko niecały miesiąc :)

czwartek, 22 listopada 2012

"Wybuch"...

jakież to niesamowite...
gdy dosłownie każde uczucie zbierze się w ciele.
gdy przez palce, nogi, ręce, brzuch, plecy, głowę, pośladki...
 przez każdy nerw na ciele, każdą malutką żyłkę...
przechodzi takie dziwne uczucie... jakby prąd, ale jednak nie do końca.
 wszystko się nagle zaczyna kumulować.
robi się niedobrze, zaczyna boleć ciało.
nic nie możesz na to poradzić. chcesz to zakończyć.
wtedy... niesamowite uczucie kończy się.
 a rodzi się coś czego nie możesz już zatrzymać.
w głowie jedno, w ciele drugie...
 i wiesz że nic nie pomoże.
nikt nie pomoże...
ale pojawia się ten głosik...
"bo może jeszcze ten jeden raz dasz radę...
przecież kochasz tyle osób.
nie możesz ich zawieźć, nie możesz ich zostawić.
po prostu daj z siebie wszystko jeszcze jeden raz.
może będzie inaczej.
miej nadzieje.
walcz."


klik

 

środa, 21 listopada 2012

Zmęczenie...

przepraszam, że tak tu narzekam ostatnio..
ale niestety tak się poukładało, że ciężko jest pisać o czymkolwiek innym.

jestem cholernie zmęczona!
ale nie żebym była zmęczona fizycznie.
ja po prostu padam psychicznie...
chyba nigdy nie byłam tak wykończona.
nie mam już na nic sił.
a to powoduje tylko następne i następne kłopoty...
 potrzebuje odpoczynku od ostatniej rzeczywistości.


"Szczęście to pojęcie względne.
Dla mnie jest to od­poczy­nek od smutku..."


wtorek, 20 listopada 2012

Strach...

nie znoszę się bać...
zdarza się to rzadko, na prawdę rzadko.
i zawsze się sobie dziwie, że mimo tylu sytuacji ja kompletnie się nie boje.
było już mnóstwo sytuacji podczas których jedni 'dygoczą' gatkami,
ja jednak nie.

dlatego nie znoszę gdy ten stan już mnie 'opanuje'...
a właśnie to zrobił.
i boje się jak małe dziecko zostawione same pośrodku dużego miasta.
o ile nie bardziej...

 najgorsze jest jednak to, że nic nie mogę z tym zrobić.
mogę tylko czekać.


taras u mojego brata,
 który obstawiliśmy
 świeczkami :)
bo
na szczęście
przy rodzinie
 i bliskich
 można czuć się
 bezpiecznie...



"Wte­dy włożę maskę. 
Zaw­sze będę ją miał przy so­bie i w ra­zie pot­rze­by, 
gdy ogar­nie mnie bez­silność lub prze­rażenie, nałożę ją, 
by skryć swój strach...
Wy­dawało mi się to uczci­we..." 

niedziela, 18 listopada 2012

Dzień dobry :)

jak Wam mija poranek?
bo ja spędzam go razem z nauką...
francuski i angielski już odrobiony, teraz najgorsze.. polski i geografia -,-
no, ale chce to wszystko zrobić już teraz żeby potem mieć wolne,
a nie siedzieć po nocach z nauką, to strasznie stresujące.
tym bardziej, że dzisiejszy wieczór spędzam z moim Skarbem :)


to "dzieło" zrobiłam z moimi przyjaciółkami parę lat temu w niedziele :p
twórcze, co? :d

sobota, 17 listopada 2012

Potrzeba...

  no właśnie..każdy ma różne potrzeby.
ja nic nie potrafię poradzić na swoje...
czasem mam ochotę odsunąć się od niektórych osób.
nie spędzać z nimi czasu, nie chodzić do szkoły.
mieć od tego wszystkiego spokój.
przerwa, taka pauza, często się może przydać i wyjść na dobre.

MNIE MOJE POTRZEBY DRĘCZĄ!
potrzebuje ich, ale nie chce ich potrzebować.
chyba się trochę zagubiłam...

chciałabym znów odwiedzić tego zająca...


Przed świtem 2

z wczoraj na dzisiaj byłam w kinie na maratonie sagi Zmierzch.
trwało to od 22 do około 9 rano :)
sagę Zmierzch całą przeczytałam i uważałam że mimo tego że filmy są bardzo dobre, to książek nie przebiją!
wczoraj jednak na premierze drugiej części Przed świtem zmieniłam zdanie!
film podobał mi się o wiele bardziej!
jest zaskakujący, wzruszający...
na sali kinowej wszyscy razem albo płakali, albo śmiali się, albo siedzieli z otwartymi z zaskoczenia buziami!
nikt nawet nie chciał iść do toalety, choć już wytrzymać nie mógł!
 film był genialnyyy!



gorąco polecam wybrać się na ten film!
na pewno Was nie zawiedzie!
gwarantuje zaskoczenie!
:)

wtorek, 13 listopada 2012

Jak kameleon...

Czasem przybieram pozę kameleona.
Staram dostosować się do tego do czego muszę, aby nie zwrócić na siebie uwagi.
albo staram się dostosować tylko dlatego aby się nie pokłócić.
albo też po prostu żeby mieć spokój.
przybieram wtedy pozę obronną...
liczę, że nikt tego nie zauważy, a najlepiej jak nie zauważy mnie.

potem niestety, kiedy jednak chcesz coś zrobić, zmienić w swoim życiu, to nie jest to już takie proste.
kameleon przybiera swoje naturalne barwy, drapieżniki zauważają kogoś kto się im przeciwstawia.. i atakują.


więc czy to dobre rozwiązanie?
na dłuższą metę chyba raczej nie... 
dlatego mimo tego, że czasem przybiorę tę postać, będę chciała uciec,
to nigdy nie dam wejść sobie na głowę!
Wam także tego życzę! :)

Wolontariat...

 już jakoś półtora roku uczęszczam na wolontariat :)
jest to świetlica, do której chodzę co wtorek.
na świetlicy bawię się z dziećmi, wychodzimy i podziwiamy przyrodę.
uczymy je albo organizujemy różne ciekawe wyjścia.
uwielbiam tam chodzić!

ostatnio organizowaliśmy z mojej szkoły obchody świętego Marcina właśnie dla dzieci z tej świetlicy :)
 najpierw było przedstawienie w kościele, w którym brałam udział,
a potem był marsz przez moje miasto na ognisko, pokazy ogni :)
dla dodatkowych atrakcji na przodzie marszu szedł koń :)




dziś wtorek i za pół godziny znów zobaczę się z moimi Aniołkami!
 ahhh! polecam taką "pracę"!
na prawdę mocno satysfakcjonuje!

Rozterki...


Dlaczego czasami tak trudno jest po prostu usiąść i nie myśleć o niczym?
Albo dlaczego nie może być czasem wszystko idealnie poukładane?
Nie że zawsze, ale chociaż tak czasem?
Sądzę, że jestem optymistką.. i dużo osób tak twierdzi..
siostra mówi: 
"tobie to choćby się cały świat walił, to zawsze znajdziesz te pozytywne strony!"
Ale czy na prawdę tak jest?

Czasem mam wrażenie, że "udaje".. tylko dlatego żeby nikt się nie martwił.
Coś w rodzaju:
"-Co u Ciebie Kasiu?
- (wali mi się cały świat na głowę, w domu źle, wszędzie indziej źle, nie mam czasu na nic, nie mam siły żyć...) Oczywiście, że wszystko w najlepszym porządku!
-Ahh to super!"

Czasem mam ochote tym wszystkim po prostu wziąć i walnąć.
Ale na szczęście mam chłopaka, rodzinę i przyjaciół którzy zawsze gdy trzeba - pomogą mi :))

"Kiedy cały świat wali Ci się na głowę, 
to idealny moment, aby wszystko poukładać sobie na nowo!"

niedziela, 11 listopada 2012


Wakacje


wiem, że to już raczej nie do końca okres wakacyjny, ale jakoś mi się zebrało na wspomnienia...
nie wiem jak w wasze wakacje, ale w moje za każdym razem dzieje się tak dużo, że potem ciężko jest mi sobie nawet przypomnieć wszystkie historie :)
dlatego właśnie lubię robić dużo zdjęć!
żeby wszystko móc sobie przypomnieć! 

ja swoje wakacje jak zwykle spędziłam w większości poza miastem.
w tym roku były to dwa wyjazdy do Włoch: Rimini i Sardynia, a potem Niemcy.
 wrzucę parę zdjęć :)




Gondola w Wenecji.. coś pięknego <3






kupiłam sobie 
bransoletkę,
także 
z Wenecji :))




koncert na który zabrała mnie moja starsza siostra w Norymberdze (w Niemczech).
od jakiegoś obcego pana dostałam tam sztuczne ognie żebym też mogła sobie zapalić :) był klimat... 





robione podczas 
czekania na prom
do domu z Sardynii
:)) 
(ta z serduszkiem to ja)




odpoczywałam 
sobie na 
promie na 
części odkrytej
:))






a wy jak spędziliście wakacje? : )) 
 ja uwielbiam podróżować <3 !

 

 

Poranek...


dzisiejszy poranek za oknem był cudowny!
moja mama zrobiła nawet zdjęcie wschodzącego słońca.
widok z mojego okna:
 


rano wypiłam sobie pyszną kawę zbożową z łyżeczką kakao ♥
"ukradłam" tez bratu zegar z jego byłego pokoju :p
ale chyba długo w moim pokoju nie postoi, bo bardzoo hałasuje :c


 

mam nadzieje, że Wasz poranek też był udany!
:)



Miłość, a uczucie...


Jakiś czas temu dowiedziałam się, że miłość to nie uczucie.
Byłam bardzo zdziwiona, bo całe życie myślałam że tak właśnie jest. 
Z resztą, jak pewnie większość w nas.

  Jak się okazuje, miłość to coś więcej, ponieważ
gdyby było to 'tylko' uczucie, to wtedy nie moglibyśmy jej sobie ślubować.

Weźmy na przykład normalne uczucie jak polubienie kogoś.
Przecież nie możemy obiecywać/ślubować, że nigdy nie przestaniemy tej osoby lubić.
Zupełnie inaczej jest z miłością.


Jest to w sumie dość ciężkie do zrozumienia.. ale jakiś sens ma.
Pewne jest też oczywiście to, że miłości towarzyszą uczucia, np. radość, ekscytacja, podniecenie. Jak i oczywiście te gorsze uczucia jak smutek, odrzucenie, rozgoryczenie.

Musimy oczywiście pamiętać, że kochać uczymy się całe życie.
I aby kochać, musimy nauczyć się cierpieć...

Ja uczę się kochać codziennie!
Codziennie coraz mocniej i mocniej.
Z każdym dniem coraz bardziej doceniam mojego cudownego chłopaka, bez którego ciężko jest mi już teraz wyobrazić sobie życie.

Mimo tych złych uczuć które towarzyszą miłości, uważam że jest to cudowne doznanie!
A wy jak uważacie?

 
 


Maseczka :)

 moja twarz była ostatnio trochę przeze mnie męczona.
niestety cały tydzień musiałam coś robić i skóra nie miała kiedy odpocząć...
postanowiłam więc zrobić sobie dziś maseczkę z drożdży :)
aby wynagrodzić twarzy te wszystkie męczarnie :p



na tych zdjęciach maseczka była dość płynna, więc dodałam do niej jeszcze trochę drożdży, żeby po nałożeniu na twarz nie "spływała".


potrzebne składniki: 
  •  drożdże,
  • zimna przegotowana woda,
  • kilkanaście kropel soku z cytryny. 
Maseczkę trzyma się około 20 minut, potem masuje się twarz i zmywa masę.
Gorąco ją polecam, bo twarz po niej od razu staje się żywsza.
Jest tylko jeden minus tej maseczki.. czyli niezbyt przyjemny zapach drożdży.
Ja jednak przeżyłam :)) a mama powiedziała że zrobi mi dziś jeszcze drożdże do picia.
 
 

Początek...


Czasem po prostu nie wiesz co masz już ze sobą zrobić.
Chce się komuś wygadać, ma się rodzinę, chłopaka, przyjaciół..
ale mimo tego wszystkiego.. po prostu się nie potrafi.
Dlatego założyłam tego bloga.
Aby móc się wygadać.


na razie nie wrzucę tu mojego zdjęcia.
może kiedyś, jeśli blog przetrwa.



ahh... często tęsknię za latem.